Jak obniżyć podatki - wersja rysunkowa!

Zakładanie działalności gospodarczej to automatyczne obniżenie podatków na sześć sposobów. Zobacz to na rysunkach!
Marcin Kosedowski, foto: Fey Ilya
We wpisie Obniżenie podatków
poruszyłem kwestię podatków jakie płacisz Ty i twój pracodawca oraz jak to wygląda na własnej działalności. Dostałem od Was sygnały, że wpis był trudny do zrozumienia. Myślę, że poniższe grafiki dobrze go uzupełnią.
Jakie podatki płacisz na etacie?
Na początek etat. Lewa kolumna to pieniądze, które pracodawca wydaje na Ciebie. Powiedzmy, że na twoje konto co miesiąc trafia 3000 złotych. To twoja pensja netto. Pensję brutto stanowią jeszcze twoje podatki: dochodowy i ubezpieczenia (1210 złotych). Tu założenie, z którym możesz się nie zgodzić: traktuję składki na ZUS jako podatek dla zmyłki nazywany ubezpieczeniem. Pracodawca opłaca za Ciebie dodatkowe 768 złotych innych składek (ponad twoją pensją brutto!).
Reklama Leki na Żylaki i hemoroidy kupuję zawsze w aptece internetowej apteka-zielona.pl
Łącznie podatki i składki stanowią 40% przychodu, który musiałeś wygenerować, żeby opłacało się Cię zatrudnić. Zakładam, że jesteś w pierwszym progu podatkowym, czyli, że rocznie zarabiasz mniej niż 85 528 złotych, co dotyczy znacznej części osób, a już na pewno tych zarabiających najwięcej.
Jeśli dostajesz 3000 złotych na rękę
, to musisz wygenerować więcej niż 4988 złotych przychodu. Tu kolejne, trochę naiwne założenie, że żeby ktoś Cię zatrudnił musisz mu przynieść większy zysk niż wynosi twój koszt. Zakładamy też, że szef nie wynajmuje dla Ciebie biura i nie kupuje długopisów, telefonu, młotka itd.
Z 3000, które otrzymałeś, chcesz kupić komputer, który w sklepie kosztuje właśnie 3000 złotych brutto. Płacisz jego cenę netto oraz VAT i… nie masz już za co jeść. Hmmm. Okazało się, że przy zakupie komputera Ty i twój pracodawca zapłaciliście 51% podatku, a 49% stanowiła jego wartość. Hmmm. A może da się inaczej?
Reklama Nie wiesz jak inwestować na forex? Przekonaj się w co opłaca się zainwestować zarobić możliwie dużo!
Jak obniżyć podatki?
Zapamiętaj: kiedy ktoś pyta, czy się da, to znaczy, że się da i on wie jak. Ty zaraz też się dowiesz (za darmo, w ramach propagowania idei).
Zakładanie działalności gospodarczej zajmie Ci tylko jeden dzień!
Rozwiązaniem jest założenie działalności gospodarczej. W takiej sytuacji pracodawca przelewa Ci całą kwotę, a Ty opłacasz sobie podatki i składki. Otrzymujesz więc te same 4988 złotych, a dodatkowo VAT, który, tak jak pisałem ostatnio, powinieneś przekazać do Urzędu Skarbowego.
Masz pierwszy potencjalny zysk: między otrzymaniem VAT-u a jego zapłaceniem możesz nim operować. To fajne przy krótkich terminach płatności. Niestety przy długich terminach najpierw płacisz VAT, a później dostajesz gotówkę. To już nie jest fajne, dlatego nie będziemy tak robić.
Okazuje się też, że podatki są trochę niższe. Stanowią 37% z odpowiednika pensji brutto (VAT traktuję jako dodatek, który otrzymujesz tylko po to, żeby przekazać go dalej, i nie uwzględniam go w obliczaniu procentów, bo wcześniej tych pieniędzy w ogóle nie było). Zamiast 3000 złotych na koncie zostaje mi 3120, czyli automatycznie dostaję stówę podwyżki. Oto drugi zysk.
Obniżamy VAT i podatek dochodowy
A co się dzieje, kiedy chcę kupić komputer? Jak pamiętasz, jego cena składa się z ceny netto i VAT-u. Najpierw VAT. Tę część płacę z pieniędzy, które dostałem na przechowanie
do przekazania do US. W praktyce wygląda to tak, że dostałem dodatkowe 1147 złotych, a przekazuję o 560,98 złotych mniej, które wydałem na komputer. Och, właśnie ktoś ufundował ¼ mojego komputera! Zyskałem trzeci raz!
Muszę jeszcze zapłacić cenę netto. Komputer jest moim kosztem, więc część jego ceny netto mogę odliczyć od podatku dochodowego. Tak jak z VAT-em, zamiast płacić pełen podatek dochodowy (948 złotych), pomniejszam jego kwotę o 19% ceny netto komputera. Czyżby US też robił zrzutę na mój komputer? To jakby nie patrzeć czwarty zysk. Ze swoich pieniędzy wykładam tylko 1975,60 złotych. Ty wykładałeś 3000.
1294,35 zostaje w mojej kieszeni, dzięki czemu mam na parówki i nie umrę z głodu.
Zobacz też czy opłaca Ci się praca na umowę-zlecenie i o dzieło
Wychodzi na to, że tak jak Ty, wydaję 49% mojego przychodu na komputer. Tak się jednak składa, że w magiczny sposób mój podatek wynosi tylko 25% przychodu, a 26% zostało w mojej kieszeni. Mówiąc inaczej, obniżyłem podatek dwukrotnie.
Jak bardziej obniżyć podatki?
W dodatku to przy założeniu, że nie mam księgowej, która wie jaką część i których składek można odliczyć od podatku dochodowego i że przez pierwsze dwa lata pierwszej działalności niektórych z nich można w ogóle nie płacić. Wie również, że moje składki nie rosną wraz ze wzrostem wynagrodzenia, więc aż 900 złotych na ZUS
zamienia się na tylko 900 złotych na ZUS
. Czy to już jest piąty zysk? Już nie mówię o tym, że Ty i pracodawca płaciliście razem 1600 złotych składek… szósty?
Zapraszam do dyskusji.
Komentarze są własnością użytkowników. Zastrzegam sobie prawo do ich usuwania, jeśli uznam je za nieodpowiednie. Więcej w polityce prywatności.




Ładnie przedstawione. Ale chyba nadal wolę robić w budżetówce ;)
Pod wpisem widzę:
Dziękuję za przeczytanie wpisu! Kliknij "Lubię to!"
ale nie ma FB łapki - amba zjadła???
To teraz zrób to samo dla dochodu "2k na rękę". A potem w przypadku gdy pracodawca się rozmyśli/będzie mieć problemy finansowe ;)
@Andrzej - firmę można zawiesić.
a co do mniejszych dochodów to nie rozumiem?
@lRem: wybór zależy od priorytetów i oczywiście są osoby, dla których ważniejsza będzie stabilność, urlop itp. Ta seria wpisów ma pokazać różnice. Dla odmiany kolejna będzie na niekorzyść freelancingu.
@na plus: SOA#1
@Andrzej: dla "2k na rękę" też bardziej opłaca się na DG. Przy około 1500 netto lepiej jest już na umowie, ale tylko przy założeniu, że nie ma żadnych kosztów do odliczenia ani ulg na podatek.
Co do kłopotów finansowych, to właśnie dlatego współpracuję z kilkoma firmami. Jeśli jedna się rozmyśli, nic wielkiego się nie stanie. Stracę dużą część dochodów, ale nie będzie takiej katastrofy jak przy utracie pracy.
@Leszek: domyślam się, że Andrzejowi chodziło o to, że przy niższej kwocie te stałe 900 złotych ZUS-u będzie zbyt drogie.
Ja w tej budżetówce jestem na kontrakt terminowy, więc nie ma stabilności. Są za to inne zalety: nie muszę zastanawiać się nad wszystkimi kwestiami biurokratycznymi (sekretarka załatwia za mnie praktycznie wszystkie formalizmy), nie ponoszę odpowiedzialności za efekty swoich działań, nie muszę szukać klienta, negocjować, wiązać się umowami (i ryzykować że druga strona się nie wywiąże), żadnego marketingu i tak dalej. Mogę od początku do końca skoncentrować się na pracy.
Tak, to też bardzo ważne, że nie musisz zajmować się pierdołami.
Generalnie rzecz biorąc nie pojmuję tego całego "obniżania podatku" - i nie chodzi tu o zrozumienie artykułu.
O ile obniżanie podatku poprzez zakup komputera, wyposażenia biura itp. jest logiczne, o tyle nie potrafię zrozumieć jak to się ma do faktycznego odniesienia korzyści finansowej.
Nie dość, że do obniżenia podatku potrzebne jest pomniejszenie swojego kapitału poprzez wydatki na sprawy firmowe - i tylko firmowe [więc jest to sprzeczne z ideą "zarabiania większych pieniędzy", za to jest to zgodne z ideą powiększania majątku - który nota bene z czasem traci na wartości] to jeszcze korzyść finansowa jaka z tego wynika jest tak mała, że nie pokrywa rzeczy, które trzeba wykonać "za pracodawcę" - mam na myśli płacenie ZUS-u, wysyłanie ZUS DRA, PIT-ów, księgowość - na to wszystko potrzeba czasu. No.. chyba, że korzystasz z outsourcingu, ale to też kosztuje i też trzeba wydać nie tylko na outsourcing, ale i na dosłanie wszystkich dokumentów do nich, nie wspomnę już o niemierzalnym [jedną miarą dla wszystkich] czasie jaki trzeba na to spożytkować, a przecież czas to pieniądz :)
Jeśli ktoś nie zrozumiał poprzedniego wpisu, niech sobie odpuści zakładanie firmy, bo zrobi sobie krzywdę.
@bimas: w ostatnim wpisie napisałem pokrótce co możesz odliczyć od podatku. To nie jest tylko komputer, ale też część składek na ZUS, materiały biurowe, rachunek za telefon, paliwo (jeśli jeździsz do klientów)... Ponadto zyskujesz pieniądze z VAT-u i już wychodzi na to, że bardzo dużo rzeczy możesz kupić taniej o VAT i dochodowy (o 1/3). Całoroczna przecena o 33% to nie jest twoim zdaniem oszczędność?!
Co do potrzebnego czasu, to faktycznie... zrobienie przelewu na ZUS trwa tak długo... prawie tak długo jak pójście dwa razy w miesiącu do księgowej, żeby usłyszeć, że twoje podatki wynoszą ZERO złotych.
Ja tam wolę zapłacić 150 złotych księgowej niż 1000 do US, ale rób jak uważasz.
@Krzysztof Lis: trochę brutalnie, ale masz rację.
Z ta dzialalnoscia jest tak (a mialem...) ze wszystko fajnie jest na poczatku. Komputer bedziesz kupowac co miesiac po to zeby obnizyc podatki? Trzeba koniecznie miec samochod, to jest fajna maszynka zeby na paliwie obnizyc podatki.Ewentualnie telefon. Ale ilez wydasz na telefon? rachunek 100zł? to raptem ok 40zl korzysci vat + dochodowka. A sama ksiegowa bierze minimum 150zl netto. Chyba ze sam bedziesz to robic. Ale tu juz wchodzimy w inny temat. Masz juz dodatkowa robote na karku, wiec trudno zebys nie mial dodatkowych korzysci finansowych. Wiec reasumujac na etacie tez mozesz zrobic nadgodziny,ewentualnie po prostu wiecej i wtedy wiecej zarobisz. Mniejszy zus? ok ,módl sie zeby nic ci sie nie stało! Na L4 na etacie dostaniesz 80% z 3000zł, na dzialalnosci 1200... Jak to w zyciu sa plusy i minusy. Gdyby tak nie bylo w polsce wszyscy mieli by FIRMY! Nawet kasjerka w tesco:)
Dodatkowo przypominam o 26 dniach pełnopłatnych wolnych od pracy na etacie -zwanych Urlopem Wypoczynkowym- o których możesz zapomnieć prowadząc własna działalność.
Cały problem wynika z tego, że od samego początku edukacji szkolnej uczeni jesteśmy w sposób, który przygotowuje nas do pracy etatowej. Zdobądź dobre oceny, dostaniesz się na dobre studia co zagwarantuje Ci dobrze płatną pracę an etacie. Na przedmiocie "przedsiębiorczość" w liceum uczeni jesteśmy jak rozliczyć pity przy pracy na etacie oraz jak napisać dobre CV, które spodoba się pracodawcy. A przecież przedsiębiorczość to coś zupełnie innego.
To tak jakby całe życie pokazywano nam tylko mapę Polski. Uczono o fajnych miejscach, które warto w Polsce odwiedzić, zachęcano do wybrania jakiegoś ulubionego, w którym po skończeniu edukacji należy zamieszkać.
Jednak kiedy już kończymy szkołę nagle okazuję się, że istnieje jeszcze Cały Świat poza Polską. Panują tam inne zwyczaje, ludzie mówią w innym języku, wszystko jest inne, nowe. Nikt nie przygotowywał nas do tego, nikt nie zachęcał nas do wyjazdu. Więc czemu mamy uczyć się nowych języków, rezygnować z bezpiecznego, upatrzonego przez nas już dawno ulubionego miejsca w kraju, w którym chcemy się osiedlić. Po co ryzykować? To się nie opłaca. Tylko, że nikt nam nie powiedział, że jeżeli byśmy jednak spróbowali to otwierają się przed nami możliwości doprawdy nieograniczone.
@Marcin Kosedowski:
Jak już wspomniałem rozumiem pojęcie kosztów firmy, ale nie widzę [nie podałeś żadnych argumentów] faktycznej korzyści.
Mniemam, że omawiane na Twoim blogu rzeczy związane z założeniem własnej działalności gospodarczej są omawiane na potrzeby freelancingu, który do łatwych nie należy.
Niepłacenie podatku
Jak już podałeś, by nie płacić podatku należy wygenerować koszt takiej samej wysokości jak zysk. Oznacza to, że pieniądze, które zarobiłem, a które chcę wydać na siebie i rodzinę [bo chyba na tym polega praca i w ogóle zarabianie pieniędzy?] muszę wydać na firmę nie pozostawiając nic dla siebie i rodziny - jak dla mnie bezsens.
Dodatkowym nieporozumieniem jest fakt, że komputera nie będę kupował co miesiąc, materiałów biurowych czy biurka także, a rachunek telefoniczny, paliwo czy rachunki domowe [prąd, gaz itp] nie utworzą tak dużego kosztu!
Płacenie mniejszego podatku
Tutaj widzę bardzo małą oszczędność, która i tak nie opłaca się w stosunku do rzeczy jakie trzeba wykonać posiadając swoją firmę, a o które nie trzeba się martwić na etacie. Nadal nie widzę sensu obniżania kosztem mniejszego zysku finansowego. Jak takie pomniejszanie podatku ma się do jednego z Twoich poprzednich artykułów pt. "Jak być szczęśliwym freelancerem?" ?
W tym całym swoim wyliczaniu zapomniałeś wliczyć koszt w formie czasu, jaki trzeba przeznaczyć na szukanie klienta, promowanie marki itp. To też kosztuje ogromne pokłady czasu [a jak już wcześniej wspomniałem "czas to pieniądz"] i w żaden sposób pseudozysk wspomnianych przez Ciebie 33% nie pokryje tego.
Na koniec dodam, że jestem freelancerem i szczęśliwym posiadaczem DG już od dłuższego czasu, który zamiast generować sobie koszty na chama woli płacić podatki ;)
Małe wyliczenie z mojej strony.
Załóżmy hipotetycznie, że zarobiliśmy 5000 zł netto już po odliczeniu wszelkich koniecznych kosztów typu ZUS, paliwo, rachunki telefoniczne itp.
Przypadek 1
Podatek dochodowy przy takiej kwocie wyniesie 900 zł, czyli generalnie w kieszeni zostanie nam 4100 zł. Mamy pieniądze na utrzymanie siebie, rodziny, na odłożenie pieniędzy na "czarną godzinę".
Przypadek 2
Teraz załóżmy sobie, że tworzymy dodatkowy koszt w wysokości 3000 zł [by zapłacić mniejszy podatek] kupując komputer, czyli do opodatkowania pozostaje nam 2000 zł. Podatek dochodowy przy takiej kwocie wyniesie 360 zł czyli generalnie w kieszeni zostanie nam 1640 zł. "Zyskaliśmy" 540 zł, które ulotni się [w dosłownym tego słowa znaczeniu] poprzez zmniejszenie wartości komputera tuż po jego zakupie lub w przeciągu następnych 30 dni [tu kłaniają się podstawy przedsiębiorczości, o których wspomniałeś]. Zostały nam grosze na parówki i utrzymanie co najwyżej jednej osoby. Gdzie tu przedsiębiorczość? Gdzie utrzymanie rodziny? Gdzie odłożenie na czarną godzinę [vide tekst z jednego z Twoich poprzednich artykułów]? Gdzie tu cieszenie się życiem?
Pytanie [dla mnie retoryczne]:
Jak takie "obniżanie podatku" ma się do realnej korzyści materialnej i finansowej?
@a: Te 26 dni urlopu możesz sobie wkalkulować w "dniówkę" lub stawkę godzinową i... cóż, wtedy będziesz musiał odkładać sobie tę 10% dochodu na "przeżycie" w trakcie (i ew. po) wakacjach
@bimas: korzyść materialną masz w postaci komputera. Fakt, że co miesiąc komputera nie kupujesz, ale reszta korzyści (ZUS) pozostaje.
Inna sprawa, że motywowanie ludzi do założenia DG "bo mogą sobie robić koszty" przyczynia się chyba do tak częstej upadłości "samozatrudnionych" ;)
@Łukasz Jarzembowski:
Kupienie komputera na początku działalności i po kilku latach kolejnego jest jak najbardziej logiczne, ale rozmawiamy tu o kupowaniu komputera tylko i wyłącznie po to by wygenerować koszty i zapłacić mniejszy podatek - to jest właśnie IMHO totalną bzdurą, której nie potrafię zrozumieć.
Piszesz, że mam korzyść materialną w postaci komputera. Jeśli dobrze rozumiem uważasz, że korzyść materialna [tj. komputer] jest wart co najmniej tyle samo ile wynosi koszt, a to, z punktu widzenia przedsiębiorczości jest totalną bzdurą ponieważ w momencie zakupu i otrzymania towaru traci on na wartości ;)
Dobre graficzne wprowadzenie do tematu przed czytaniem np. ABC Small Biznesu. Najważniejsze, to mieć pomysły na rozwój firmy, a z papierkami można później radzić ze specjalistami - oni podpowiedzą o kilku kruczkach jak zmniejszyć podatki.
A podatki lepiej płacić, bo jeśli będzie choćby mały zwrot, to podobno strasznie trzepią.
"@bimas: w ostatnim wpisie napisałem pokrótce co możesz odliczyć od podatku. To nie jest tylko komputer, ale też część składek na ZUS, materiały biurowe, rachunek za telefon, paliwo (jeśli jeździsz do klientów)... Ponadto zyskujesz pieniądze z VAT-u i już wychodzi na to, że bardzo dużo rzeczy możesz kupić taniej o VAT i dochodowy (o 1/3). Całoroczna przecena o 33% to nie jest twoim zdaniem oszczędność?!"
Ale wiesz, że na etacie też to wszystko możesz mieć "darmo"? Służbowy telefon, laptop i samochód to nie jest coś niezwykłego... O materiałach biurowych nawet nie wspomnę.
A jak dużo jeździsz to jeszcze za posiłki i hotele zwracają.
Zakładowa stołówka, siłownia, biblioteka, lab foto, zniżki w dziesiątkach różnych miejsc… Sam jeszcze nie odkryłem wszystkiego, co ja mam w bonusie ;)
Dokładnie. Jeśli komuś praca na etacie kojarzy się z harowaniem za marne grosze to oczywiście możliwość odpisania 300zł od podatku kusi, ale jestem przekonany, że duża część freelancerów długo nie dobije do poziomu życia, jaki można osiągnąć na etacie w stosunkowo niedługim czasie.
Często też słyszę, że etat daje pewność pracy jedynie na następne 3 miesiące, a własny biznes na lata. Otóż nie. Jak jesteś dobry w tym co robisz, to w ciągu tych 3 miesięcy dostaniesz wystarczająco dużo ofert, żeby sobie coś znaleźć.
Równie dobrze mogę powiedzieć, że własny biznes nie daje żadnej pewności na przyszłość, bo teoretycznie może upaść z dnia na dzień.
Jedna i druga opinia mocno naciągana.
Kosa, jak będziesz pisał o minusach freelancingu to nie zapomnij o kredytach. Nie wiem czy masz jakieś doświadczenie w kupowaniu np. mieszkania, ale może "dla sprawy" udaj się do doradcy finansowego i niech Ci powie na co Cię stać. A potem zapytaj na co byłoby Cię stać, gdybyś zarabaiał na etacie.
Podsumowująć - nie ma się co podniecać działalnością gospodarczą. Ma to plusy i minusy. Kwestia co dla kogo jest ważne.
Drogie te parówki będą.
Zgodzę się z niektórymi przedmówcami. W pewnych sytuacjach zakładanie firmy się nie opłaca. Nie pamiętam już dokładnie jakie parametry, ale kilka miesięcy temu obliczyłem, że w moim przypadku zakładanie firmy opłaca się przy przychodzie rzędu 7000 zł. Przy niższych dochodach warto zawrzeć zwykłą umowę zlecenie, która pokryje ubezpieczenie i działać w taki sposób (czyli na umowę), zwłaszcza gdy koszty są za małe, by usprawiedliwić zakładanie działalności.
Marcinie, zrozumiałam że korzystasz z usług księgowej, więc pokaż jej te wpisy dotyczące podatków i niech Cię sprostuje. Wiele z tego się zgadza natomiast zrozumienie sensu podatków i ich optymalizacji rozmija się zupełnie z rzeczywistością.
pzdr
Kiedyś dokonałem dogłębnej analizy finansowej etat vs dg. Jest kilka małych ale.
1. Chcąc mieć ulgę zus i podatek liniowy 19% - nie możesz wystawiać faktur byłemu pracodawcy
2. Próg opłacalności DG to ok 2000 netto
3. Wszystko pięknie jesli pracodawca zgodzi się zapłacić to co płaci na etacie. Psychologicznie pracodawca który płacił Ci 3000 widząc na fv 5000 zacznie sobie zadawać pytanie czemu z własnej dg tylko Ty masz mieć korzyści :)
4. Urlopy, l4, szkolenia - tego już nie ma
Generalnie przy ok. 3000netto jeśli jednak wystawimy fv pracodawcy i wszystko pójdzie dobrze to będziemy do przodu o jakieś 700zł.