like a geek

Fabryka Kliknięć Praca w domu

Skręcanie długopisów - praca w domu wygląda inaczej!

Uwaga! To NIE JEST OFERTA PRACY przy składaniu długopisów. Poniżej znajdziesz nagranie video oraz artykuł wyjaśniające dlaczego skręcanie długopisów to oszustwo.

Jednocześnie warto znaleźć uczciwą firmę pozwalającą zarobić przez Internet. Przykładem jest SynTrade, sklep online z produktami znanych marek, który pozwala oszczędzać na zakupach do 300 złotych i zarobić 2000 złotych miesięcznie pracując przez Internet.

W artykule mówię o oszustach od skręcania długopisów, którzy oferują całkowicie niewiarygodne sposoby „zarobku” w domu. Szkoda tracić na nie czasu i zająć się czymś, co ma ekonomiczne podstawy.

Praca w domu to coś więcej niż składanie długopisów. W przeciwieństwie do chałupnictwa, naprawdę można na niej zarobić.

Napiszę wprost: każda oferta pracy w domu przy skręcaniu długopisów to próba wyciągnięcia od Ciebie pieniędzy! i szkoda tracić na nią czasu. Lepiej zapoznać się z planem marketingowym SynTrade, który pozwala zostać dystrybutorem produktów znanych marek i zgarniać nawet prowizje od zakupów robionych przez naszych znajomych.

, foto: Helga Weber

Praca zdalna tak pociąga niektórych z Was, że co parę dni wysyłacie mi e-maile z pytaniami dotyczącymi zarabiania przez Internet. Uwielbiam je czytać. Bo chyba każdy chciałby otrzymać list taki jak poniżej.

(…)chcę pogratulować bloga, który natchnął mnie do działania.

Dał mi do zrozumienia, że nawet na zadupiu zabitym dechami nie jestem skazany na pracę na magazynie za 1200 PLN miesięcznie, lecz mogę coś osiągnąć siedząc przed kompem - robiąc to, co lubię i czego się uczyłem przez ostatnie 10 lat.

Po przeczytaniu tego e-maila uświadomiłem sobie, że ten blog przekonał chociaż jedną osobę, że może zarabiać inaczej niż pracując w rzeczonym magazynie od 9 do 17. Na przykład siedząc w domu od 8 do 18 ;).

Praca w domu to nie składanie długopisów!

Niestety otrzymałem także drugi e-mail, którego autor odesłał mnie do dwuletniego artykułu Ewy Urbańskiej.

Tekst pokazuje zjawisko jakim jest składanie długopisów – praca w domu mająca pozwolić zarobić praktycznie każdemu, nawet jeśli jest z zadupia, na którym brakuje magazynów. Nie mogę wyjść z podziwu, że ktokolwiek wierzy w obietnicę zarabiania na składaniu długopisów, sklejaniu kopert i innych bzdurach.

Dlaczego skręcanie długopisów nie pozwala zarobić

Wybaczcie, że nie podaję żadnych adresów, ale nie chcę promować oszustów. Google nie gryzie.

Skręcanie długopisów ma polegać na tym, że firma wysyła ci części do długopisów ty je skręcasz i odsyłasz do firmy. Za każdy długopis masz dostać około 15 groszy. Według ogłoszeń w ciągu godziny jako nowicjusz złożysz 100-150 długopisów. Miesięcznie ma ci to dać 2000 – 3000 złotych dochodu.

Poza tym, że skręcanie długopisów jest chyba najnudniejszą rzeczą jaką można robić, jest jeszcze jeden kruczek. Za pierwszą partię części do zaczęcia pracy musisz zapłacić z góry. według ogłoszeń 50-60 złotych. Oczywiście po wpłaceniu pieniędzy kontakt z firmą się urywa. Oto dlaczego (część uwag za artykułem Ewy):

  1. Gotowy długopis na Allegro kosztuje 13,8 grosza netto. Po co ktoś miałby płacić więcej za samo złożenie?!

  2. Dlaczego Chińczycy, od których pochodzą części, nie złożyli ich sami? Do kontenera wejdzie więcej skręconych długopisów niż samych części.

  3. Ogłoszeniodawcy nie podają czy oferują kwotę brutto, czy netto, nie piszą o formie zatrudnienia i nie chcą faktur. A każdy kto założył działalność gospodarczą chce fakturę na wszystko! Nawet na głupi… długopis.

  4. Do złożenia jednego długopisu rocznie dla każdego Polaka wystarczyłoby 200 osób składających 100 długopisów na godzinę i pracujących 160h w miesiącu. Czy do zatrudnienia 200 osób bez żadnych kwalifikacji naprawdę trzeba aż tylu firm i ogłoszeń? Taniej zamówić sobie bezrobotnych z Urzędu Pracy.

  5. Po co ktoś kończyłby trudne studia inżynierskie, żeby pracować za tyle samo co składacz długopisów?

Po przeczytaniu powyższej listy każdy nieco bardziej inteligentny niż ziemniak powinien potrafić odpowiedzieć sobie na pytanie czy skręcanie długopisów to praca dająca zarobić każdemu, czy zwykłe oszustwo?

Kto zarabia pracując z domu?

Niestety w Polsce mieszka co najmniej 90 osób, dla których to pytanie jest za trudne. To ludzie, którzy w komentarzach u pani Ewy poprosili o namiary na kogoś oferującego pracę w domu i podali swoje e-maile. Pod artykułem, w którym jest jasno napisane, że to oszustwo.

Pozwólcie więc, że odpowiem. Znam kilka osób, które pracują w domu. Zajmują się:

Każde z tych zajęć wymaga dość rzadkich umiejętności. Wszyscy robią coś konkretnego w dziedzinie, w której brakuje specjalistów. Niektórzy to freelancerzy, a inni pracują zdalnie dla swojej firmy. Ich praca wygląda zupełnie inaczej!

Podejrzewam też, że wszyscy zarabiają więcej niż te 2-3 tysiące. Żeby komuś opłacało się płacić im te parę tysięcy, efekt ich pracy musi być warty dużo więcej. Właściciel firmy myśli sobie tak: OK, zapłacę mu 10000 złotych, ale jego praca da mi 50000 zysku. Będę 40000 do przodu!

W sensownych przedsięwzięciach, takich jak wspomniany SynTrade, wszystko ma uzasadnienie ekonomiczne, które łatwo wyjaśnić: SynTrade sprzedaje produkty znanych marek bezpośrednio od producentów, więc może ominąć pośredników. Zamiast płacić pośrednikom, płaci Tobie. To takie proste!

Tymczasem efekty bzdurnych prac typu naklejanie znaczków na listy, sklejanie kopert czy wreszcie skręcanie długopisów są warte mniej niż potencjalne zarobki, więc nikt za nie nie zapłaci. Czy jeszcze masz co do tego wątpliwości?

Komentarze są własnością użytkowników. Zastrzegam sobie prawo do ich usuwania, jeśli uznam je za nieodpowiednie. Więcej w polityce prywatności.

Uwaga! Blog został przeniesiony na domenę like-a-geek.pl. Zapraszam na porcję nowych wpisów!

Zamknij [x]

Możesz za darmo umieścić ten artykuł na dowolnej stronie, również komercyjnej, w postaci dokładnie takiej jak w ramce poniżej i zachowując aktywne hiperłącza (linki). Licencja artykułu: CC-BY-ND. Licencja nie dotyczy zdjęć w nagłówkach artykułów! Dozwolone jest dodanie stylu do wstępu, stopki, danych autora, zmiana poziomu środtytułów (np. z h2 na h3) i odłączenie wstępu oraz tytułu od reszty.