like a geek

5 sekretów, których nie zdradzam nieznajomym

co ja opublikowałam w sieci?!

Nawet jeśli nie masz paranoi na punkcie prywatności, musisz poznać mało znane funkcje serwisów społecznościowych, które zdradzają twoje dane. I najważniejszą zasadę Internetu.

Źródło: , 5 sekretów, których nie zdradzam nieznajomym (OSblog.pl), foto: Valeria C★Preisler (CC). Tekst na licencji (CC)

Na wstępie zaznaczę, że ONI mnie nie śledzą. Amerykańskie satelity nie zaglądają mi przez okno, żeby zobaczyć jaką gazetę czytam. Nie zmieniam co miesiąc numeru telefonu. Uważam, że karty kredytowe to jeden z fajniejszych wynalazków XX wieku. Jest jednak kilka powszechnie używanych usług, które po prostu chcą wiedzieć więcej niż potrzebują do poprawnego działania. Mało tego! Chcą to jeszcze opublikować w sieci.

Reklama Leki na mięśnie, stawy, kości kupuję zawsze w aptece internetowej apteka-zielona.pl

Gdzie jestem

W każdym filmie akcji głównego bohatera śledzi grupa agentów. To strasznie głupie. Moduł GPS wbudowany w jego komórkę jest równie dokładny, a w dodatku tańszy. Rozumiem, że aplikacja treningowa do biegania chce skorzystać z GPS-u. Jest on równie przydatny kiedy używam Google Maps. Ale dlaczego te aplikacje chcą od razu wysyłać pobraną lokalizację do Internetu? I po co wbudowanemu w telefon aparatowi informacje o tym, gdzie jestem?

Jeśli aparat uzyska dostęp do GPS-a, doda położenie do zdjęcia. Możesz je odczytać np. przy pomocy tego serwisu, który od razu naniesie lokalizację na mapę. A skoro serwis to potrafi, to pan Zuckerberg też. Nawet, jeśli jeszcze nie wykorzystuje danych geolokalizacyjnych, to mogę się założyć, że je zapisuje. Żeby jakaś przypadkowa aplikacja nie zaczęła krzyczeć na cały świat gdzie akurat jesteś, przyjrzyj się uprawnieniom dostępu do modułów twojego telefonu.

Uwaga! Nawet jeśli nie masz GPS-a, telefon może ustalić położenie za pomocą tzw. triangulacji, czyli szacowania odległości do najbliższych stacji bazowych i obliczenia punktów przecięcia okręgów wyznaczonych na podstawie tych odległości. Dokładność to od kilkudziesięciu do kilkuset metrów.

Reklama Jak inwestować pieniądze? Przekonaj się jak inwestować z zyskiem!

Czy jestem w domu

Status w komunikatorze albo Twitterze wyjeżdżam z dziećmi na weekend (tylko kom.)! można przetłumaczyć na złodzieju, mój dom jest pusty!. Serwisy społecznościowe, takie jak foursquare pokazują jak daleko od domu jesteś. Gdybym chciał się włamać do czyjegoś domu, najpierw zostałbym jego znajomym na Facebooku, a później czekał, aż napisze, że wyjeżdża na wakacje.

Parę dni temu FB uruchomił usługę Places, która pozwala zaznaczyć, gdzie akurat jesteśmy. Na razie działa to tylko dla posiadaczy iPhone'ów z USA, ale… mogą oni oznaczyć gdzie znajduje się ich znajomy! Jeśli nie chcemy być oznaczani, możemy to zablokować w ustawieniach prywatności w rubryce Znajomi mogą meldować mnie w Miejscach. Dla wprowadzenia odrobiny zamieszania można też czasem podać jakąś fałszywą informację;).

Warto przyjrzeć się innym serwisom, jak np. niepozorny Last.fm. Domyślnie pokazuje on czego aktualnie słuchamy i przy pomocy jakiego odtwarzacza. Jeśli to jakiś stacjonarny odtwarzacz typu WinAmp, można spodziewać się, że słuchający jest w domu, więc z włamaniem musimy trochę poczekać Informowanie o aktualnie słuchanych utworach wyłączamy wybierając opcję Ustaw jako prywatne w ustawieniach przy liście ostatnio odsłuchiwanych utworów. Cały czas będą tworzone statystyki. Warto przejrzeć również inne serwisy z których korzystasz.

last.fm privacy settings

Kogo kocham, kogo lubię…

Lista znajomych to w zasadzie książka kontaktowa z programu pocztowego. Nie ujawniasz jej w przypadkowych serwisach, prawda? Tym bardziej dziwi mnie, że serwisom społecznościowym udało się przekonać miliony (miliard?) internautów, że rozdawanie swoich kontaktów na prawo i lewo jest całkowicie normalne.

Zestawienie produktów lubianych przez twoich znajomych z listą kontaktów pozwala reklamować dopasowane produkty. Facebook wykorzystuje to w swoim OpenGraph, a za jego śladem zaraz pójdą następni (chociażby Nasza-klasa ze swoim nowym regulaminem). Żeby przypadkowi spamerzy, marketingowcy albo naukowcy nie mieli za łatwo, ukrywam listę znajomych. W Facebooku robi się to w totalnie idiotyczny sposób: trzeba przejść do profilu, kliknąć na ikonkę ołówka przy liście znajomych, wybrać Zmień ustawienia widoczności i zmienić Wyświetlanie mojej listy znajomych na Ustawienia niestandardowe edytuj - Niech będzie widoczne dla: Te osoby: Tylko ja. W NK nie da się ukryć listy, więc nie mam tam znajomych;).

Wy nie wiecie, że ja wiem, że wy wiecie

Cyberstalking to nękanie ludzi za pośrednictwem Internetu: umieszczanie w ich imieniu anonsów w serwisach dla panów lubiących innych panów albo ogłoszeń typu oddam za darmo nową lodówkę, pisanie nieprawdziwych informacji itp. W sieci każdy może napisać, że handlujesz koką przy pobliskim gimnazjum. Zaraz znajdzie się ktoś znajomy, kto to przeczyta. Może nie uwierzy do końca, ale stwierdzi, że coś musi być na rzeczy, bo przecież tak było w Internecie.

Jak się obronić? Dowiedzieć się o stronie przed szefem, żoną i sąsiadką i samemu opowiedzieć im o stronie. W moim przypadku podziałało.

Jak się dowiedzieć, co piszą o nas w sieci? Ja korzystam z dwóch narzędzi: Google Alerts do wyszukiwania nowych zaindeksowanych przez Google stron zawierających takie frazy jak "Marcin Kosedowski" i FairShare do monitorowania kto kopiuje moją treść. Co jakiś czas sprawdzam też TOP20 wyników w Google. Przy tym ostatnim warto skorzystać z trybu porno w przeglądarce. W przeciwnym razie wyniki będą dość mocno zmodyfikowane. Przypominam, że Google personalizuje wyniki również dla osób nieposiadających konta Google.

kto o mnie pisze?

Wszystkie osoby uważające się za tak sprytne, że potrafią wpisać czyjeś nazwisko w Google mogą ponadto zostać zmanipulowane, jeśli zadbamy o zwracane wyniki. Porada: dobrze pozycjonują się konta w dużych serwisach, więc wystarczy założyć ich około dziesięciu, żeby ukryć niechciane informacje.

Prawdziwe sekrety

Nawet jeśli piszesz tylko dla znajomych, to czy na pewno znasz ich wszystkich? Dowiedz się tutaj, jak prosto zostać czyimś znajomym.

Uwaga! Oto najważniejsza zasada Internetu: to co napiszesz wyda się i zostanie w sieci już na zawsze. Przed umieszczeniem każdego wpisu na blogu, komentarza, zdjęcia czy wpisu na Facebooku zastanawiam się, czy ta informacja może stać się jawna.

Tak, wiem, że przed chwilą pisałem o politykach prywatności i ustawieniach dostępu, ale to bzdury. Co z tego, że Google obiecuje, że nie ujawni moich dokumentów, skoro chiński cyberprzestępca może ukraść te informacje z ich serwera i zrobić z nimi co chce? Zawsze może się też zdarzyć, że serwis zmieni politykę prywatności i – nawet przez przypadek – ujawni listę znajomych z którymi często korespondujesz (Google przy wprowadzaniu Buzza) albo zdjęcia (Facebook bez okazji). No, przyznajcie się, kto z was zauważył, że w ustawieniach Facebooka po wprowadzeniu Places pojawiły się nowe opcje?:)

Zasada jest więc prosta: nawet jeśli ustawiłeś najlepsze zabezpieczenia, to i tak nie umieszczaj w Internecie danych, których nie powinni poznać twoja żona i szef. Po prostu załóż, że prywatność nie istnieje. Kiedy w końcu coś nieoczekiwanie ujrzy światło dzienne, nie będziesz musiał świecić oczami przed kochanką, która dowie się, że jednak masz córkę.

Komentarze są własnością użytkowników. Zastrzegam sobie prawo do ich usuwania, jeśli uznam je za nieodpowiednie. Więcej w polityce prywatności.