Wszyscy jesteśmy paniami Krysiami
Marsjanin
zarzucił mi, że narzekam na pocztę głosową zamiast ją sobie skonfigurować. Problem w tym, że - tak jak pani Krysia z księgowości - chcę mieć wszystko out of the box.
Skoro ekspres do kawy wystarczy wyjąć z pudełka, włączyć do prądu i wybrać odpowiednią kawę (poszóstne espresso bez mleka), to dlaczego tak samo nie może działać komputer?
Właściwie to może. W netbooku przez pół roku nawet nie zmieniłem tapety, że o przeinstalowaniu systemu nie wspomnę. Wystarczy mi przeglądarka (nicniemający Chrome zamiast Firefoksa) i klient poczty (z kreatorem konfiguracji, w którym prawie wszystko, poza szyfrowaniem, zostawiłem jak było).
Nawet do głowy by mi nie przyszło, żeby kompilować program ze źródeł albo szukać go w sieci zamiast wybrać z listy z domyślnego repozytorium (to na stacjonarnym). Zresztą coraz częściej korzystam z Docs albo Google Readera zamiast Open Office'a i (domyślnego) klienta RSS-ów.
Nie chce mi się szukać sposobu na obejście zabezpieczeń telefonu. Mało tego, nie chce mi się nawet sprawdzać czy są jakiej zabezpieczenia. Po prostu włączam domyślny sklep z aplikacjami.
Sprzedaję się wielkim korporacjom i robię to co mi każą. O matko, zaraz polubię DRM-y!
To nie tak. Dochodzę do wniosku, że komputer (we wszystkich odmianach) ma po prostu działać. A producenci zauważyli ostatnio, że użytkownik zna się na komputerach tak jak astronom na teleskopach. Albo że wszyscy jesteśmy paniami Krysiami.
Komentarze są własnością użytkowników. Zastrzegam sobie prawo do ich usuwania, jeśli uznam je za nieodpowiednie. Więcej w polityce prywatności.
Ciekawa filozofia, co następne kupno MacBooka? :/
Jak już to Air;)
Za chwilę zaczniesz promować komputery z logo nadgryzionego jabłka...
edit: zagapiłęm się na film i ktoś mnie uprzedził :/
Ta czas na comming-out ;) ... NOT
Hehehe, no dobra, przyznam się... podobał mi się iPhone... Ale jednak bardziej podobało mi się BlackBerry. Japka jeszcze trochę poczekają. Zresztą w najbliższym czasie nie planuję kupna komputera, więc nie ma też możliwości ich "promowania".
Chociaż gdybym dostał iPada do zabawy chętnie bym go obejrzał:). Czasem nawet żałuję jestem od pisania o programach i Internecie, a nie o sprzęcie.
(Komentarz zmodyfikowany 26.04.2010 o 17:51)
Pierwsza rzeczą o jakiej pomyślałem po przeczytaniu tej notki to fakt że zabrzmiałeś niczym prawdziwy apple user ;)
Ale, tak szczerze mówiąc, czy człowiek, który nie chce się męczyć bo mu wszystko odpowiada jest gorszy? Przecież ważne jest to czy możesz dobrze wykonać swoją pracę, nie czym to zrobisz. Japka nie są złe, źli są jego fanboje. (Nie, nie używam produktów Apple. Używam w tej chwili Windowsa, prędzej Linuksa.)
@Urbanius++
Jeszcze jedno pytanie. Czy mi się wydaje, czy kilka komentarzy wyżej zaczęła się krytyka Apple`a za to, że jego produkty po prostu działają?
OOTB jak dotąd u mnie się nie sprawdza. Z niczym. W komórce zmieniam dzwonki, w systemie blaszaka grzebię – choć często muszę się posiłkować wiedzą kolegów, tania lampka (tylna) do roweru mi nie starczyła, kupiłem diody 50 lumenowe i podrasowałem, nie dla lansu, tylko, by być naprawdę widocznym. Tak już mam. :) I wiem, że takich jest więcej.
Bardzo chętnie obejrzę produkt skomplikowany technicznie (znaczy, powiedzmy od telewizora w górę), w którym producentowi uda się w ustawieniach domyślnych odgadnąć moje preferencje.
Mogę tylko napisać, że co racja to racja.
Rozumiem że jesteś zmęczony pracą dla wielkich korporacji. Ale śmieszą mnie tacy ludzie - wykorzystują 10% możliwości swojego sprzętu (telefonu, komputera, telewizora, samochodu z napędem na koła), wszyscy maja te same preferencje - "Domyślne" :)
Nie tędy droga, rozleniwiona ludzkości ...
Nie tędy droga, żebym musiał wszystkiego się uczyć i wszystko poznawać. Szczególnie jak się nie ma na to czasu, tylko wyjmuje z pudełka i chce się używać, a nie przez tydzień ustawiać zanim będzie "może" działało tak jakbyśmy sobie tego życzyli ;]
Takie jest moje zdanie.
Jest różnica między "nie zmieniam bo nie wiem, że mogę/nie chce mi się" a "nie zmieniam, bo nie potrzebuję, ale wiem, że mogę". Inną sprawą jest kupowanie "high-endowego" sprzętu jakiegokolwiek dla lansu bez wiedzy o nim. Choćby lustrzanek, by robić jedno zdjęcie na miesiąc i to w trybie auto ;).
Kosa jesteś leniem! :P
nie no żartuję. czasami tak mam, ze wolę wsio defaultowo, bo wtedy wszystko chodzi. Ale czasem wystarczy odrobinę czasu poświęcić nad pewnymi rzeczami,wówczas jesteśmy / będziemy szczęśliwi.
@Urbanius: ale ja wcale nie uważam, że jestem gorszy:). Po prostu nie traktuję już komputerów aż tak bardzo jak zabawek i zostawiam wszystko jak leci. Parę lat temu pewnie śmiałem się z osób, które zostawiają domyślną tapetę;)
@egzemplarz: zabawne, prawda?
@Mariusz: wykorzystuję 10% możliwości telefonu? Dobry żart... Tylko wczoraj: e-mail, GPS, Google Maps, wyszukiwarkę restauracji, Facebooka, odtwarzacz muzyki, pokera online, przeglądarkę (do zrobienia przelewu), kalkulator, budzik, dyktafon i aparat. Nawet pogadałem chwilę. Ale co tam, wejdzie sobie taki, przeczyta jedną notkę i już wie jak korzystam z telefonu. I tak, wszystko (poza Google Maps) było domyślnie zainstalowane.
@bobiko: przecież wiem, że jestem leniem:). Po co mam coś robić, skoro pan Linus/ Steve B./ Steve J. mogą to zrobić za mnie?
after.design++
może nie leniem, ale też nie geekiem : >
Kwestia przykładu. Ekspres działa out-of-the-box, ale np. dobre ciasto trzeba na ogół skompilować sobie ze źródeł. O orgazmie nie wspominając.
Ok. A więc przykład: kupuję ekspress i działa out of the box, kupuję ciasto i kurde jakby nie było działa out of the box.
Przykład chyba nie brzmiał "kupuję części do ekspresu" ? ;]
Kupujesz Prodiż do pieczenia ciasta albo inny piekarnik a nie ciasto. Ekspres – a nie kawę. Komputer – a nie przenośną elektroniczną grę czy cokolwiek takiego. :-)
Od (ponad) dwóch(??) lat mam Ubuntu na domowym komputerze, roczna obecnie wersja 9.04.
I żebym w nim "grzebał", coś zmieniał dla samego zmieniania?
A po co? Nie chce mi się, to ma po prostu działać. I działa.
Dopiero jak nie działa, np. jak miałem problemy z Pulse Audio to zacząłem drążyć temat, a tak? Szkoda czasu, zwłaszcza że mam go tak mało.
TVtime wyświetla obraz i odgrywa dźwięk, Audacious gra piosenki, PSI pozwala pogadać przez Jabbera, Seamonkey wyświetla strony. Co mi więcej potrzeba? No, może jeszcze gEdita i VLC...
Są ciekawsze rzeczy niż psucie sobie stanowiska pracy.
Chociaż, upgrade softu do nowej wersji w Nokii E75 był totalną pomyłką ale Nokia zachęcała...
technologiczne dzieciaki
Trafiłem na brutto na wpis o niejakim Jasonie Cheniez linkiem do artykułu na Gizmodo i zdaniem komentarza o zaginionym telefonie. Trochę mnie zaciekawiło, bo o co właściwie chodzi. Przejrzałem ten artykuł, poszukałem trochę na Google kto t[...]
wszystko ma dzialac, tak? jak dla pani krysi, jak krowie na rowie, tak?
w takim razie nie zdziw sie jak pewnego pieknego dnia ktos skorzysta z tego:
login: admin
pass: admin
burząc tym samym porządek świata...
@torero: ciasto to chyba nienajlepszy przykład. Ciasto byłoby odpowiednikiem aplikacji, a nie komputera: możesz wziąć gotową od producenta (repozytorium/cukiernia) przygotowane tak jak uważał, że spodoba się większości osób albo zrobić samemu (dodając więcej cukru/ ustawiając inne flagi przy kompilacji).
Ekspres znalazł się tutaj, bo niby ma możliwość programowania jakichś prostych rzeczy typu czas nalewania kawy, a jakbym się postarał, to może i udało by się zmienić ciśnienie albo coś. Tyko właśnie, tak jak mówi Lemiel, po co zmieniać coś dla samego zmieniania?
Jak będę chciał wykorzystać więcej niż 10% możliwości telefonu;) to zajrzę do dokumentacji, ale wcześniej? Sorry, nie mam na to czasu.
LOL? Sądzisz, że jak dotąd nikt nie wpadł, żeby pozostawić domyślnie? Dowolna mała firma nieinformatyczna, i sądzę, że masz CO NAJMNIEJ 50% szans zalogować się tak na dowolny router.
No, zaczynasz gadać do rzeczy. Jeszcze trochę i kupisz Maka. ;)
W sumie dlaczego nie? Klient zgłasza się do dostawcy sprzętu i oprogramowania w jednej osobie i stwierdza, że chce komputer na którym będzie np: oglądał filmy, przeglądał internet, sprawdzał pocztę i czasem napisze coś w edytorze tekstu.
Po np dwóch dniach zjawia się u niego technik z komputerem, którego podłącza do netu. Klient włącza kompa i na pulpicie ma śliczne ikonki z podpisem: filmy, internet, poczta, tekst. Nic więcej niż mniej. Nie może zrobić żadnych zadań administracyjnych, więc jest duża szansa, że niczego nie popsuje.
Cenowo wychodzi mniej więcej tyle ile zapłaciłby kupując normalnie kompa w sklepie. Bo płaci za dodatkową usługę ale oszczędza na sprzęcie, który jest dostosowany do jego potrzeb. Nic na wyrost.
A jak potrzebuje więcej to wykupuje dodatkową usługę.
Albo w ogóle komputer w domu klienta to tylko końcówka sieci, terminal. Cała reszta odbywa się na macierzach serwerowych dostawcy.
Szybkie połączenie z netem i pakiety oprogramowania do wykupienia. Prawie jak kablówka. :)
@bkr: o, a Ty dla odmiany mówisz jak ludzie z Google, a nie z Japka;)
Z tymże akurat mnie ta wizja przeraża. To wizja monopolu, gdzie by go złamać lub przynajmniej dać alternatywę nie wystarczy stworzyć OS -a z "bandą" zapaleńców. Tu trzeba by mieć ogromne zasoby finansowe na stworzenie infrastruktury sprzętowej.
@bkr: mnie ta wizja też przeraża ale to raczej ze względu na ryzyko utraty prywatności. Nie stawiałbym na niemożność konkurencji: zobaczcie, jak zmieniło się to od lat 80! Komputer, to było coś – ba, nawet domowy mikrokomputer! Teraz mam na biurku moc, jaką WP miała pewnie w serwerowni łącznie, w chwili powstawania. Telefonia? Najpierw był monopol. Potem Netia wygrała kilka spraw, powstały ustawy wymuszające podział TP i ułatwiające konkurencję. Komórki? Mamy MVNO i ustawy. I jest coraz taniej. Głupia Biedronka i Carrefour prowadzi MVNO, a za 10 lat będę mógł ja dla kilku kumpli z osiedla, po cenie góra takiej, jaką teraz kosztuje wykup stałego równoległego łącza… W tę stronę to zmierza, nie widzę powodów, la których usługi sieciowe w chmurach oraz całą reszta internetu i oprogramowania miałaby pójść w inną. Sprzęt będzie tani. Niedługo (sądzę, że za góra 10 lat) HD albo i 3DHD wraz z cyfrowymi dekoderami TV będzie w każdej komórce (czy w co tam się komórki przekształcą). :) Ech, ale się rozmarzyłem. :D
@Marsjanin
Oczywiście masz rację w tym, że sprzęt jest coraz tańszy i mocniejszy. Ale nie masz racji w tym, że mógłbyś ten stan rzeczy wykorzystać, by bez wysiłku konkurować z dużymi firmami.
Przykładem niech będzie serwer hostingowy. Bez problemu dla własnych potrzeb postawisz sobie serwer webowy, który kilkanaście lat temu byłby jak te w ofercie ówczesnych firm hostingowym.
Ale wątpię żebyś był w stanie stworzyć farmę serwerów, czy nawet tylko hosting dedykowany, który byłby konkurencyjny na teraźniejszym rynku.
Pomijając sprzęt jaki jest potrzebny. Potrzebowałbyś jeszcze zespołu ludzi do obsługi i dobrego marketingu. Dopiero od x (gdzie x oscyluje ok 1k) klientów zaczyna to przynosić zyski.
A przecież obsługa chmury (takiej gdzie u klienta jest tylko końcówka sieci) od strony serwera to dużo bardziej skomplikowane przedsięwzięcie niż serwer hostingowy.
Nawiązałeś do lat 80 -tych. Ja bym nawiązał jeszcze do lat wcześniejszych, gdzie różne firmy konkurowały ze sobą zarówno na polu rozwiązań sprzętowych jak i OS -ów.
A potem powstały standardy, które wcale nie są najbardziej optymalnym rozwiązaniem w danej dziedzinie. Ale są i trwają do dziś. Dlaczego? - bo stały się standardami. :)
Ale zaczynamy offtopować i zaraz nam się oberwie od autora :)
A mnie cieszy, propagowanie takiej postawy. Im więcej takich "krysi" tym więcej na tym zarobię w przyszłości.
Tak naprawdę to chyba zapominacie, że takie podejście do życia ma drugie dno. Mój ojciec do dziś rozłoży, złoży i naprawi, pralkę, lodówkę czy zmywarkę. A ja nawet nie wiem gdzie w samochodzie bezpiecznik wymienić żeby światła pozycyjne naprawić. Muszę sięgnąć do instrukcji, ale po to właśnie ona jest. Dla mnie, o wiele ważniejszą cechą wydaje się być szybkie znajdowanie informacji i ich skuteczne wykorzystanie. Brak biegłości w sferze wydobywania i pozyskiwania wiedzy z informacji porównam z posadzeniem kogoś na wózek inwalidzki. Niby realizacja zadania nadal jest realna, ale to już nie to samo co chód czy bieg.
Całkiem podoba mi się fakt, że nie macie czasu na przeczytanie dokumentacji. Faktycznie obsługa młotka tego nie wymaga. Ale założe się, że postawienie przed każdym z was 20 rodzaji młotków i zadania typu wbij gwoźdź, zakończone będzie na chirurgii w większości przypadków z powodu złego doboru narzędzia. (więc apele UE o intrukcje dla "ludzi" wydają się bardzo słuszne)
Obsługa współcześnie - jak to określono "high-endowego" sprzętu jest chyba o wiele prostsza, bo przynajmniej ręki sobie nie upi####lisz. Nie zmienia to jednak faktu, że w 99% nawet 1/10 możliwości takich gadżetów nie są wykorzystywane przez ich odbiorców bo nawet o tych możliwościach nie mają zielonego pojęcia. Za to super orientują się jakie "skróciki" ich gadżecik posiada. Ale jak zapytam chociaż o jeden, - jaką wymierną korzyść przynosi ta naklejeczka- to milknie jak krowa na pastwisku. A prawda jest taka, że wszystko z tego (rozpartując telefony w artykule) w komórkach już było dawno...dokładnie odkąd nokia zmieniła podejście do telefonów i zaczełą produkować pełnoprawne komputery. Tylko nie wszystko było dostępne jak to określacie ootb, ale żeby o tym wiedzieć, trzeba było czytać nie jedną instrukcję :-)
Pozdrawiam