Plusy i minusy freelancingu

Zainspirowany wpisem Michała Kucińskiego zebrałem plusy i minusy freelancingu. Wyszło więcej plusów, ale tylko trochę.
Marcin Kosedowski, foto Jaako (CC)
Większość ostatnich dyskusji, czy to w e-mailach, na blogu czy w realu dotyczyła różnic pomiędzy freelancingiem (pracą na własny rachunek) i etatem. Przejrzałem komentarze pod notką o pracy w domu, przypomniałem sobie własną pracę na etacie (jeszcze rok temu) i wypisałem wady i zalety freelancingu w porównaniu z pracą od 8 do 16 u kogoś.
Dodam tylko, że tym razem nie brałem pod uwagę miejsca pracy (dom, wynajęte biuro) ani sposobu rozliczeń (firma, zlecenia), ale tylko to, co dotyczy wszystkich freelancerów.
Plusy dodatnie
- +Pracujesz w jakich godzinach chcesz.
- +Potrzebujesz urlopu? Jedziesz.
- +Poznajesz dużo osób - zleceniodawcy, podwykonawcy, panie Krysie z księgowości;).
- +Nikt nie mówi Ci co masz robić ani nie wydaje głupich poleceń. Wyjątek: klienci typu
A proszę przesunąć to o piksel w prawo i zmienić kolor na czerwony
. Porada: to Ty znasz się na tym co robisz i nie musisz z nimi pracować. - +Możesz potraktować życie mniej serio.
- +Nikt Cię nie pogania
- +Dużo się uczysz. Również o sprzedaży, marketingu, księgowości, komunikacji itd.
- +Dostajesz jasne premie: więcej pracujesz - więcej zarabiasz. Nie musisz liczyć na humor szefa. Chociaż bonusy czasem się zdarzają.
- +Nie boisz się, że stracisz pracę jak zajdziesz w ciążę.
- +Nie pracujesz na szefa, mniej wydajnych pracowników itp., więc prawdopodobnie zarabiasz więcej niż gdybyś to samo robił na etacie.
- +Nie potrzebujesz CV.
- +Nie musisz udawać, że coś robisz kiedy szef patrzy. Nie patrzy.
- +Nie boisz się, że wylecisz z pracy ani o to, że awansuje siostrzeniec szefa a nie Ty - słowem: nie irytujesz się.
- +Wysokie poczucie własnej wartości.
- +Swoboda w miejscu pracy.
Minusy ujemne
- -Praca się rozwleka jeśli jesteś niezorganizowany albo masz gorszy dzień.
- -Często trudno oddzielić pracę od wolnego.
- -Urlopy są bezpłatne.
- -Musisz dbać o umowy, rachunki, PIT-y i inne papiery.
- -Sam zdobywasz klientów. Wyjątek: to oni biją się o Ciebie.
- -Nikt nie płaci ci za bezproduktywne siedzenie.
- -Kontakty ze współpracownikami są bardzo powierzchowne, zwłaszcza jeśli odbywają się tylko przez e-mail/ telefon.
- -Etatowcy nie rozumieją, że praca na własny rachunek jest tak samo trudna jak każda inna.
- -Po 17 (14, 15, 16 czy o której tam wypuszczają ludzi z fabryk;) nie masz wszystkiego w dupie.
- -Nie masz zdolności kredytowej.
- -Problemy z motywacją, szukaniem inspiracji, pomysłami na nowe projekty.
Jeśli zastanawiasz się nad rzuceniem swojej nudnej pracy od poniedziałku do piątku od 8 do 16 lista może Ci się przydać. Freelancing nie jest dla każdego, więc warto zastanowić się, czy taka praca będzie Ci odpowiadać. Jeśli też pracujesz na własny rachunek i uważasz, że o czymś zapomniałem napisz o tym w komentarzu. Chętnie uzupełnię listę.
Komentarze są własnością użytkowników. Zastrzegam sobie prawo do ich usuwania, jeśli uznam je za nieodpowiednie. Więcej w polityce prywatności.
Nigdy w życiu nie widziałem ujemnych plusów czy dodatnich minusów.
Ja bym dodał do minusów jeszcze fakt, iż sami musimy się do pracy motywować. Ja na przykład, kiedy dostanę pieniądze za większe zlecenie siedzę i się obijam, zamiast znaleźć kolejne. Potem nagle kasa się kończy, kilka dni szukam zlecenia i pracuję do wypłaty. Więc często 2 tygodnie nawet potrafię być bez pieniędzy. ;-)
Dlatego też teraz robię minimum dwa zlecenia na raz. Jedno skończę, to mam drugie - i w tym czasie od razu chwytam się trzeciego. Co prawda pracę rozdzielam na kilka osób (podwykonawcy), ale sam nie dałbym w życiu rady. :)
@Arek: poszukaj u mnie wpisu o Ubuntu to zobaczysz;)
@_kUtek_: dopiszę motywację, to dobry pomysł.
może nie każdego to dotyczy, ale czasem najbliższe otoczenie działa irytująco, nie traktując freelancingu jako normalnej pracy. Uwagi - "poszedłbyś do normalnej pracy w końcu" zaliczyć można tylko na minusy ujemne ;)
Do plusów można dodać, że łatwiej pracować dla zagranicznych klientów, zarabiając jak przystało na zachodnie stawki.
Moją młodą i jeszcze nie doświadczoną myślą sądzę, że etatowiec też ma problemy z inspiracją/weną/pomysłem. Przykładem może być taki dizajner, czy dziennikarz - co z tego, że szef pogania jak w głowie czasowa pustka.
Wszędzie trzeba pracować. Etatowcy też często muszą pracę do domu zabierać i trudno czasem im myślami od niej odejść - jak na przykład sprzedawcy (tylko nie akwizytorzy, ale sprzedawcy samochodów na przykład), ludzie od marketingu czy PR. Klient zadzwoni, z klientem trzeba porozmawiać. Terminy gonią na nową kampanie, a pomysłu nie ma - trzeba się spotkać z ludźmi i po pracy obgadać.
Ale takie sytuacje są stosunkowo "sporadyczne", freelancer cały czas musi walić głową w biurko i szukać w głowie nowych pomysłów. Żeby było śmieszniej - co do dotatnich plusów ;) - właśnie zabieram się za robotę, spałem dziś do 13 (co z tego, że do 4 pracowałem...).
- nie rośnie Ci emerytura. Jeden a często przekreśla wszystkie plusy ;]
- Nie masz ubezpieczenia zdrowotnego. Nie daj Boże wyląduj wtedy w szpitalu...
Ale nikt nie odciąga tych pieniędzy z pensji. Kiedy jest potrzeba - prywatnie idziemy się leczyć. Państwowe placówki i tak są do niczego.
@Michał: z jednej strony masz rację, jednak przywołam Twoją wcześniejszą wypowiedź: "Więc często 2 tygodnie nawet potrafię być bez pieniędzy". To nie jest fajne i wymaga sporej samoorganizacji.
@rzepak: to mniej więcej miałem na myśli pod minusem (ujemnym;) numer 8.
@_kUtek_: etat to dla mnie przyjście o 8, robienie wolno tego co szef każe, wyjście o 16, koniec myślenia o pracy. Do domu zabierają pracę chyba tylko ci, którzy nie potrafią zrobić swoich zadań w terminie/ traktują to jako dodatkowy zarobek/ chcą się pokazać szefowi (żeby nie użyć innych słów).
@BTM i Void: przecież i tak od pensji macie odliczaną kasę na emeryturę i opiekę zdrowotną.
Nie wiem, ile wynosi składka na publiczną służbę zdrowia, ale na tyle rzadko chodzę do lekarza, że pewnie wychodzi na to samo jeśli płacę za prywatne wizyty. BTW przysługuje mi chyba darmowe leczenie, bo studiuję, ale i tak z tego nie korzystam. Jak mam czekać miesiąc na dentystę to sorry.
@Void: dwa tygodnie bez kasy to nie problem przeżyć, przecież są karty kredytowe.
@Marcin: jasne, że mam odliczane. I z tej kasy za 30 lat będę miał zawsze jakiś grosz. A jedyny na co taki freelancer w wieku 65 lat może liczyć to OFE, albo wiara w to, że będzie żył z odsetek ;-)
Kutek, wszystko by było fajnie jakby każdy odkładał pieniądze na ewentualnie leczenie. Może Ty tak robisz - chwała Ci za to. Większość ludzi jednak wydaje całą swoją kasę w miesiącu. Wymaga to dyscypliny, żeby dostać w miesiącu np 1000zl więcej i powiedzieć sobie "ok tego nie wydaje, odkładam". Odkładasz na coś mocno fikcyjnego - rozchorować się możesz za 5-10lat. A teraz te 1000zl byś "dobrze" spożytkował ;)
@BTM: pracując jako freelancer możesz sobie te same pieniądze zainwestować w co chcesz. A jak nie chcesz, to wydać od razu i skoczyć z mostu w wieku 70 czy iluś lat albo zbierać puszki;). Masz wybór.
@Marcin: ile Ty masz lat, tak z ciekawości? Bo w to co mówisz może wierzyć ktoś tak do max 22 lat, jak masz więcej to powiem, że jesteś marzycielem ;-)
Wolę sobie pracować "na głupi etat" (sorry, ale takie myślenie też jest przejawem braku znajomości życia), mieć opiekę zdrowotną, mieć emeryturę, mieć zdolność kredytową, robić to co lubię (współpracowników trzeba sobie umieć wychować ;)) i co miesiąc być pewnym tych 3k+ na koncie.
Żeby utrzymać się jako freelancer musisz mieć na tyle wyrobioną markę, żeby móc powiedzieć klientowi XXk i on to przyjmie z uśmiechem - a do tego czasu musisz zapieprzać jak dziki żeby mieć pieniądze na utrzymanie się.
Mam 23 lata, jestem pewien 3k+ na koncie, robię to co lubię, nie zapieprzam jak dziki i mam pieniądze na utrzymanie się.
No to można tylko powiedzieć "you've got it made" ;-)
Ale przypomnij sobie jak to wyglądało parę lat temu jak zaczynałeś i pomyśl z tamtych butów - pewnie nie wyglądało to tak różowo ;-)
Nie wyglądało, bo zaczynałem na etacie i dopiero mniej więcej rok temu mogłem pozwolić sobie na pracę na zlecenia.
Z ciekawości - pewnie większość kontaktów nawiązałeś jeszcze na etacie? ;>
To ja może dłużej napiszę o etatach. Pracowałem w kilku miejscach w czasie wakacji w liceum i przez 3 lata studiów. Praca była mniej ambitna, płatna za przesiedzenie od - do i zrobienie czegoś co ktoś tam u góry kazał. Zawsze robiłem wszystko 3 razy szybciej niż starzy pracownicy i dostawałem zjebę, że nie szanuję pracy;).
Jedna z ostatnich rzeczy jakie robiłem na etacie, i to dość długo, to tłumaczenie konsultantom telefonicznym sprzedającym dostęp do Internetu dla Netii co to router, czym się różni MBps od Mbps i jak mają mówić, czasem rozmawianie z klientami, jakieś zestawienia ofert itd. W tym czasie dostałem pierwsze zlecenie na artykuł, ale chciałem też rzucić pracę, bo była dla mnie zbyt nudna i denerwowali mnie szefowie, którzy wiedzieli jeszcze mniej od konsultantów a uważali się za nie wiadomo kogo (jeśli to czytacie: nie, nie mam nic do was osobiście, chodzi o zachowanie). Do tego bezsensownie wyznaczane cele i głupota całej tej pracy.
Podziękowałem za współpracę. Niby chcieli negocjować warunki, ale jakaś drobna podwyżka ("niedrobna" nie wchodziła w grę w tej firmie) ani trochę mnie nie interesowała. Później przez 2 miesiące pisałem program, ale miałem płatne za te dwa miesiące a nie za efekt. Spokojnie zrobiłbym go w 3 tygodnie, ale wiadomo - etat. Skończyłem prawie wszystko w 2 tygodnie, a resztę rozwlekłem na 6 tygodni w czasie których pisałem sobie teksty, łaziłem po hali produkcyjnej, rozmawiałem ze znajomymi z pracy i coś tam w międzyczasie kodowałem.
Zdobyłem wtedy jeden bardzo ważny kontakt, dzięki któremu dostałem jeszcze jeden. Z obydwoma osobami cały czas współpracuję. Pozostałych zleceniodawców znalazłem (i cały czas znajduję - np. ostatnio Onet się zgłosił:) później.
I żeby nie było - ja nie wiem, czy chcę całe życie pisać. Jak na razie uważam, że to świetna praca, ale kto wie, co będzie za parę lat?
Ja pracuję "na wolnego" ponad pół roku. Nie wszystko jest różowe. Moim zdaniem podstawa by "freelanc" się udało to jasność celów jakie sobie stawiamy oraz dobra organizacja. Warto spróbować. Po np. roku zdecydować, czy dobrze się z tym czujemy, czy raczej wolimy korpo... Ja też jestem na takim etapie przejściowym. Ale co prawda, to prawda - praca na swoim uczy doceniania własnej wartości, traktowania swojego czasu, talentu itd. jako zasobu. Wartościowego zasobu.
Jeszcze co do kwestii finansów, to nie uważam, żeby kwota podana wyżej była jakimś wielkim sukcesem. Znam osoby, które w podobnym wieku co ja dostawały/ dostają znacznie więcej.
Wcześniej wspominałem o perspektywie emerytury i oczywiście opcja ze zbieraniem złomu jest przejaskrawiona. Wiem, że trzeba zacząć odkładać, ale z drugiej strony mało kto przed skończeniem studiów ma odłożone jakieś rozsądne pieniądze w funduszu emerytalnym. Pomijam osoby, które dostały jakieś mieszkanie w spadku czy mające bogatych rodziców.
A poczucie własnej wartości dać do plusów czy minusów?
A uważasz, że lepiej znać własną wartość, czy nie? W tym pytaniu znajdziesz odpowiedź na swoje. ;-)
"Poczucie wartości" a "znanie wartości" to dwie różne sprawy. Nie wiem, czy freelancerzy nie mają za wysokiego poczucia wartości:).
Z freelancingiem jest jeszcze o tyle fajnie, że nikt nie będzie kręcić nosem, gdy masz obok pracy np studia dzienne - co w moim przypadku całkowicie wyklucza pracę na etat. A gdy programuję coś w domu, często po nocy - liczy się efekt.
Ja bym dorobił jeszcze jeden plus: swoboda w "miejscu pracy". Chcesz zapalić? Pal. Chcesz napić się piwa? Pij. Chcesz sobie zabluźnić, kiedy wklepiesz rm -rf nie tam, gdzie trzeba? Bluźnij ile chcesz. Można też walić głową w biurko, słuchać głośniej muzyki bądź tańczyć z mokrą głową. Co kto lubi, bez ograniczeń - o ile wykonujemy pracę. ;-)
Ciekawy tekst. Dla uzupełnienia mam stary nieco ocierający sie o temat materiał z OsiągaczTV http://www.youtube.com/watch?v=5W2npU7gqyA&feature=channel_page
"wklepiesz rm -rf nie tam, gdzie trzeba" - jakieś traumatyczne przeżycia?;)
Dodaję to i poczucie wartości - wstępnie jako plus.
Niestety tak. Optymalizowałem klientowi szablon i treści na stronie pod kątem SEO na prostej stronie firmowej. Gdy skończyłem chciałem wywalić backup i poszlo nie to, co chciałem.
`` "wklepiesz rm -rf nie tam, gdzie trzeba" - jakieś traumatyczne przeżycia?;) `` YES!
http://epicweb.pl/2009/07/27/backup-serwera-restore-serwera-vps-z-poziomu-virtuozzo-power/
W sumie to się tak zamyka właśnie. A co do oszczędzania - nie wyobrażam sobie, że jako freelance nie odkładam czegoś z każdej wypłaty. Ja założyłem sobie procent od każdej wypłaty i do tej pory tak właśnie robię. 'Emerytura' (kto mi broni pracować jako designer w wieku 70 lat?), :P leczenie czy jeszcze coś bardziej nieprzewidzianego musi mieć oparcie na koncie. Inaczej po prostu możemy się załatwić raz a dobrze (jakimś kredytem na przykład) i koniec. (A legitymacja studencka faktycznie się przydaje.) ;)
Freelancerzy i klapeczki, na oczętach
A moim zdaniem sporo osób pracujących na etacie nie jest po prostu na tyle ambitna, żeby zacząć robić coś na własną rękę.
No żesz i tu solidna wiązanka.
Albo:
8. -Etatowcy nie rozumieją, że praca na własny rachunek jest tak samo t[...]
Człowiek poszedł się kimnąć o 18 wstaje o 1 w nocy a tu taka żwawa dyskusja :)
Podziwiam ludzi którzy jadą na własnych zleceniach i mają taką dyscyplinę, że robią swoją pracę najszybciej jak się da nie rozciągając zlecenia w nieskończoność, potrafią odłożyć z każdego zlecenia jakieś pieniądze, czy to jako kapitał na starość, czy to jako zabezpieczenie na wypadek choroby. Ja zazwyczaj pracowałem na etacie, czasem na zleceniu ale to i tak było prawie jak na etacie :) tzw fuchy brałem po godzinach, żeby dorobić lub akurat ktoś polecony się zgłosił i nie wypadało odmówić lub też trafiała się okazja zarobienia 1k cholernie małym wysiłkiem (zorganizowanie firmy która dla Playa przeprowadziła akcję ulotkową w Łodzi). Wiem, że same zlecenia bez etatu na dłuższą metę nie są dla mnie, czasem lubię odłożyć coś na później, czasem nazbyt przykładam się do tego co robię np. instalacja Windows XP/Ubuntu potrafi zając mi dużo więcej czasu niż powinna, a tylko dlatego że ustawiam userowi różne funkcjonalności, programy etc. mimo ze przyjęte zlecenie brzmiało "instalacja systemu", ale w takich sytuacjach wiem że pan X zadzwoni po 2 dniach i zapyta czemu nie ma programu do muzyki albo czegoś innego i wtedy muszę się łączyć i instalować, wszak klient nasz pan :)
Gdybym tak podchodził do każdego zlecenia, nie tylko technicznego to mogło by mi braknąć doby :) kolejna sprawa że jednak czasem ogarnia mnie prokrastynacja. Zazwyczaj udaje się z tym walczyć, ale co innego jest walczyć z odkładaniem ukończenia fuchy wiedząc ze z etatu masz te 3k, a co innego gdy wiesz, że masz tylko zlecenie
Inna sprawa to znalezienie pracy, za odpowiednie pieniądze, jeżeli ktoś podbija kartę na zakładzie o 9-17 będąc helpdeskowcem i zgarnia przy tym 5k w takiej Łodzi to nic tylko leżeć i dla rozrywki jakaś fuchę zrobić :) Niestety nie jest tak różowo :) bo w Łodzi oferują http://tnij.org/d1k5 , teraz z perspektywy czasu doceniam warunki płacowe w Agorze jakie miałem :) bo za 2500 na etacie brutto to trochę żal by było pracować. Ale jako "pan od komputerów" jako wolny strzelec ciężko by było taką kwotę zarobić IHMO.
Kończyc przydługawy komentarz :) wszystko zależy od osoby i od branży, jako developer, designer o wiele łatwiej pracować jako wolny strzelec (łatwiej czytaj zarobisz porównywalną kasę lub większą), jako człowiek li tylko od helpdeskowania aminowania(w zależności od wiedzy) może być juz gorzej z osiągnięciem takiej samej kwoty jak na etacie ...
IHMO, na wizyty prywatne łatwo odłożyć, wszak nie choruje się aż tak często, gorzej jak sytuacja wymaga pobytu w szpitalu, nie orientuje się czy są i jeżeli tak to za ile ubezpieczenia pokrywające pobyt w szpitalu, ciekawi mnie na ile sa to kwoty konkurencyjne wobec składki odciąganej przy etacie ....
@kutek, klienci dają ci full praw do dedykowanego serwera na którym wisi ich www, loginy hasła etc ?
@Kosa nie chwal się, że jesteś studentem, bo wpis popularny trafi na wykop i znajdzie się jakiś obrońca finansów państwa i powie żeś pasożyt, bo z bezpłatnego ubezpieczenia via studia korzystasz i twoje leczenie szpitalne z składek innych co daninę do ZUS oddają, a Ty lody kręcisz na zleceniach. Ja nie raz spotkałem się z opiniami, że składki to powinni wszyscy i wszystkie płacić :)
Piotrze: dane usunąłem na komputerze domowym. :) Ale odpowiadając na Twoje pytanie: tak, często dostaje dane do FTP bądź ssh jeżeli poproszę (na przykład teraz, zleceniodawca jutro wyjeżdża na urlop, a ja kilka rzeczy mam poprawić przed zmianą szablonu, więc dał mi dane do serwera, ale to po kilku m-cach współpracy, udanej współpracy).
Dobrze że domowy :) Czyli zaufanie :) Ostatnio znajoma mówiła ze w jej firmie wdrażają sklep internetowy i chcieli dodać moduł allegro i porównywarek czy cos takiego i firma która miala dostarczyć moduł poprosiła o full praw :)
@Piotr: jako freelancer, który ma już wyrobioną markę zarobisz dużo więcej niż ktoś na etacie.
Przykład? W firmie pracujesz i robisz stronkę za ustaloną kasę + bonus, średnio wychodzi 2k od jednej zamkniętej strony. Czas temu potrzebowaliśmy, żeby ktoś z zewnątrz zrobił moduł prezentacji oferty flashowy bo akurat nasz flashowiec miał chorobowe - zgarnął za to kasę 2-3 razy większą niż nasz pracownik by dostał, uwzględniając bonus ;-)
@Marcin: czy prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej (najnormalniejsza w świecie firma, płacim wszystkie podatki i inne sratki) też podciągasz pod freelancing? :)
BTM
w przypadku robienia stron www to zawsze Twój pracodawca zgarnia najwięcej stronka z 3k a pracownik ma pensję dajmy na to 3k+ i jakiś bonus od tego. Jeżeli www którą zrobił jako etatowiec i było to wdrożenia i implementacja jakiegoś CMS i zrobił to w 2 tygodnie, to w skali miesiąca może zarobić pensja plus 2 bonusy. W takim przykładzie faktycznie widać że jak zrobi te 2 stronki jako wolny strzelec to w miesiąc może mieć 6k - podatek, tylko nie wiem jak z podejściem firm do osób które nie mogą wystawić faktury, firma kiedyś mogła koszt zakupu www(jej zrobienie) wrzucić w koszta w przypadku www zrobionej w oparciu o umowy o dzieło chyba nie jest tak łatwo. Ale pewności nie mam. Choć jeden z moich kolegów który od lat zajmuje się flashem i ogólnie okolicami www zawsze miał firmę(http://www.dc-graphics.pl/), twierdząc przy tym że tak łatwiej o zlecenia, skłonny byłem mu zawsze wierzyć :)
Ale wiadomo wszystko zależy od wyrobionej marki i uznania, tak samo jak w przypadku własnej firmy ...
Trochę racji też ma Lemiel http://lemiel.jogger.pl/2009/08/11/freelancerzy-i-klapeczki-na-oczetach/
Dopiero teraz doczytałem "wychodzi 2k od jednej zamkniętej strony" to ile właściciel firmy kasuje za zrobienie www ( wiadomo są różne www :) ). 2k plus pensja (3k) to już kawałek grosza :)
@Piotr: jeżeli ja dostaje 2k od strony, to mój pracodawca dostaje .. Win+R,Calc, 28k ;-) Tyle, że on opłaca z tego kupę ludzi, czynsze i inne pierdoły.
Ale z drugiej strony - jaka jest szansa, że jako freelancer dostaniesz zlecenie za 30-50k? Szczerze mówiąc to prawie żadna - nad taką stroną nie siedzi się w jedną osobę, nie załatwia się wszystkiego emailem / telefonem, nie robi się tego bez papierów, o których wspomniałeś etc.
e to nie mówimy o stronach www tylko o serwisach za 28 k to raczej porządny serwis, dlatego się zdziwiłem, wszak zwykłe stronki typu prosty CMS potrafią chodzic po 3-4k więc zdziwiłem się szczodrością :) Dokładnie po cos ktoś ma tych pracowników, by na ich pracy zarabiać. Czyli podana przezemnie kwota dla wolnego strzelca za proste www robione na zlecenie jest calkiem realna ... No chyba ze wolny strzelec ma już swoją działalność gospodarczą :)
Ok, to może ja mam luźniejsze pojęcie stron, a może po prostu nie bierzemy już rzeczy "małych" - ostatnie mniejsze zlecenie - strona dla developera nieruchomości - "o nas" , "aktualności", "kontakt", "portfolio realizacji" + mapa flash = 15k ;-)
Takie realia w agencjach. I w agencjach akurat dobrze pracować...
...na stanowisku szefa.
ooo a wydawało mi się, że 3-4 podstronowce to max 5k mozna za to zapłacić, z CMSem ?
Zależy, ile klienta stać i jak ceni się agencja. Gdybym to *ja* robił te stronkę, to klient by zapłacił z 3k i dostał dokładnie to samo ;-)
Tak, z autorskim, firmowym CMSem
czyli stara prawda, firma o uznanej pozycji moze sobie wycenic pracę na podstawie swojej renomy i "krzyknąć" dużo dużo więcej, wolny strzelec czy małą firma krzyknie mniej, no chyba że strzelec z wielkim doświadczeniem, ale na 15k to jednak każdy będzie chciał fakturę :)
@Piotr: ale ja napisałem, że i tak nie korzystam z publicznych lekarzy, bo nie będę miesiąc czekał na okulistę czy dentystę.
@BTM: z jednoosobową firmą to zależy od tego jak zdobywasz zlecenia, czy pracujesz dla kogoś na stałe (niektórzy wymagają założenia DG i pracy jak na etacie) itd. Ale raczej podciągnąłbym to pod freelancing. W sumie to kwestie papierków całkowicie ominąłem tutaj, raczej liczy się dla mnie podejście do pracy.
No i oczywiście nie każdy zawód da się w ten sposób wykonywać. We wpisie chodziło mi o porównanie np. pracy webdesignera na etacie u kogoś i samemu.
@Marcin: może nie tyle ja, co żona prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą (<reklama>http://artevia.pl</reklama>) - głównie pracujemy dla siebie, jeżeli ma to być podwykonawstwo to zwykle na zasadzie prowizji dla osoby, która nas poleciła (as in: nie pracujemy pod obcą banderą ;-))
O właśnie, pracowanie nad własną marką to chyba też ważny element freelancingu.
Tak offtopowo, to twoja żona chwali się w portfolio (http://artevia.pl/oferta/teksty) pisaniem tekstów na jakiś spam (www.forummedyczne.pl <http://www.forummedyczne.pl>)... Ja bym to wywalił ze strony z ofertą.
Akurat jak żona tam pisała teksty, to domena jeszcze należała do człowieka a nie robota :(
BTM: W sumie niczym się nie różni od freelance. Pracujecie kiedy chcecie, ile chcecie i jak chcecie.
A przy okazji jesteście firmą, która potencjalnie mogłaby korzystać z outsourcingu, więc jednocześnie możecie być ośrodkiem dla tych typowych (niesformalizowanych) freelancerów. (Wiecie... jakbyście potrzebowali designera...) ;D
Marcin spoko, nie atakuję :)
Od jakiegoś czasu po stracie pracy w Agorze najpierw zastanawianie się co dalej teraz urlop :) jakie było zdziwienie moich znajomych kiedy oświadczyłem ze nie jestem na Kuroniu(uważam że są bardziej potrzebujący) i na wyjazd urlopowy chciałem się ubezpieczyć. Sam też zazwyczaj chodzę do prywatnych lekarzy czy to w ramach opieki w firmie, czy też zwyczajnie idąc do specjalisty. Ostatnio potrzebowałem iść do dermatologa, jak sie w przychodni dowiedziałem że muszę czekać 2 miesiące (NFZ) to poszedłem do jednej z łódzkich sieciowych przychodni i po uiszczeniu 60 pln wracałem z lekami :)
Zastanawiam się jak to jest z leczeniem szpitalnym, wprawdzie w polisie którą kupowałem w mBanku była adnotacja że obejmuje ona leczenie szpitalne :) no ale to byłą turystyczna, ciekaw jestem jak zabezpieczają się „wolni strzelcy” którzy nie są studentami nie mają DG a jednak boją się pobytu w szpitalu ?
Są prywatne kliniki - miesięczny abonament od 100 zł z tego co się orientuję. Nie wiem, jak to się ma do składki na publiczną służbę zdrowia.
Ja do plusów dodałbym: budowanie własnej marki/zaplecza. Jest to dość istotne jeśli freelance jest traktowany jako forma przejściowa między pracownikiem a właścicielem firmy (nie jednoosobowej).
Jednak sama praca jako freelancer wymaga dużej samodyscypliny (jeśli chcesz zarabiać) i znajomości faktycznych minusów tej formy nie tylko tych "na teraz" ale i przyszłych. W praktyce wychodzi to tak, że dopiero po skończeniu studiów lub przejściu na własny rachunek człowiek zdaje sobie sprawę co i jak.
Nie zgadzam się:
z 10 minusem - wystarczy być obrotnym i to udokumentować.
Z 11 plusem - w zależności oczywiście od branży, bo jak nie CV to jakieś portfolio swoich prac / osiągnięć itp. Przynajmniej w niektórych branżach :)
z 5 plusem - tzn co nie płacić opłat? czy po prostu chodzi Ci o siedzenie w piżamie cały dzień :P
z 4 plusem - jasne, jak robisz komuś np. projekt to może być dokładnie tak samo
z 3 plusem - raczej uważam, że 7 minus jest bardziej prawdziwy, chyba, że mówisz tu o Krysiach z US :)
z 6 plusem - to zależy :)
kilka minusów (jak zdrowie) można też wyłączyć zakładając dg. Pozwala to też na wystawianie faktur co niektórym zleceniodawcom jest bardziej na rękę niż zatrudnianie na umowę.
Ogólnie myślę, że troszkę idealizujesz. Tak czy tak na pewno na własny rachunek jest fajnie pracować.
Dopisałabym coś do 8 minusa - po prostu niektórzy nie rozumieją po co Ci się chce tak samemu wysilać na to co możesz mieć na etacie :)
nie chce mi sie wszystkiego czytac, moze bylo moze nie:
firma oferuje staly zarobek. na to swoje plusy bo bez wzgledu na to co sie robi, kasa bedzie okreslonego dnia na koncie.
niech bedzie przyklad: pracownik zarabia 1500 i trafi sie miesiac gdzie nie ma za duzo do roboty. ok, fajnie jest. ale kiedy trafi sie projekt, wartosci np 15000 nie jest juz fajnie, bo twoja praca nadal wynosi 1500, a reszte zgarnia szef ;) jak dzialasz na wlasna reke, jedyne o co sie trzeba martwic to o zlecenia. chyba ze firma sie juz tak rozwinela albo dany specjalista jest rozchwytywany, ze to inni go szukaja :)
@PS:
10- eh, papiery... Nie lubię papierów. Czyli wykreślić ten punkt?
11+ portfolio prędzej, ale też nie zawsze
5+ nie układać sobie wszystkiego od - do, zmienić miejsce jak potrzebujesz (i jeśli sytuacja rodzinna pozwala)
4+ ale nie masz szefa, który zawsze musi wiedzieć lepiej i dobitnie pokazać Ci, że się mylisz i to co zrobiłeś to była tak naprawdę jego zasługa
3+ / 7- chodziło mi o to, że współpracujesz z dużą liczbą osób, ale nie poznasz ich tak dobrze jak np. przez kilka lat pracować biurko w biurko
Jako freelance iść do przodu
Jako freelance pracuję już ponad dwa lata. Zaczynałem od kodowania, potem przeszedłem na design, choć oczywiście na koniec i tak wyszło, że łączę jedno z drugim, czyli po prostu ‘robię strony’. Bez trudności mógłbym utrzymać się[...]
Uwierz w siebie
Tak jak kiedyś pisałem, freelancing bardzo (wg niektórych za bardzo) podnosi poczucie własnej wartości.
Umiesz malować? Znasz na pamięć plik z konfiguracją Apache'a? Robisz fajne szaliki na drutach? A może megasmaczne naleśniki[...]
Kokosy i praca zdalna
12 tys. za to że siedzisz w domu i czytasz jakieś blogi, a potem napiszesz kilkadziesiąt zdań, moim zdaniem fajna kasa. Nie jedna osoba musi się sporo napracować, by zdobyć te dwanaście tysiaków, wstawać rano, przez godzinę stać w korkac[...]
Choroba, Leczenie : obowiązkowo prywatne ubezpieczenie zdrowotne
Emerytura: obowiązkowo min.10% zarobków na oprocentowana dobrze lokatę